Gawędy o nazwiskach żydowskich

Moderator: Moderatorzy


ODPOWIEDZ
Sponsor forum
Awatar użytkownika

AUTOR TEMATU
Fronczak Waldemar
Posty: 2085
Rejestracja: czw kwie 10, 2008 10:48 pm
Lokalizacja: Łódź
Podziękował/a: 15 razy
Podziękowano: 235 razy
Kontakt:

Gawędy o nazwiskach żydowskich

Post autor: Fronczak Waldemar » czw sty 31, 2013 1:06 pm

Ponieważ zauważyłem, ze odnośniki kierujące do moich artykułów umieszczonych na stronach TGCP przestały prawidłowo funkcjonować i prowadzą do zupełnie innych miejsc, postanowiłem udostępnić te trzy krótkie artykuły na naszym forum, wychodząc z założenia, że być może będą one dla kogoś przydatne.

Część I
Pomyślałem, że warto na naszych stronach rozpocząć cykl gawęd o nazwiskach. Temat ten zawsze wzbudza zainteresowanie, zarówno u początkujących genealogów, jak również ludzi, którzy wcale niekoniecznie chcą odnaleźć swoje własne korzenie, a są jedynie ciekawi, skąd wzięło się ich nazwisko.

Zastanawiałem się od czego zacząć? Czy od systematyki? Czy od teorii słowotwórstwa? Nie od tego są publikacje naukowe, które robią to znacznie lepiej. Nie zamierzam też udawać w tym względzie specjalisty, a chcę się jedynie podzielić wiedzą nabytą przez lata prowadzonych badań genealogicznych, opierając się głównie o zgromadzone notatki i książki. Mam nadzieję, że inni również dołączą się i wspólnie porozmawiamy o tym frapującym temacie.

Jako temat pierwszej gawędy, wybrałem nazwiska żydowskie. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta. Wszak nasze Towarzystwo działa w Łodzi, która powstała dzięki współdziałaniu czterech narodowości, czterech kultur, wśród których Żydzi stanowili istotny element składowy.

Długoletnie związki z Polską i hermetyczny charakter ich grupy etnicznej spowodowały pojawienie się bardzo złożonego problemu nazewniczego. Problematyka nazwisk żydowskich pojawia się również w formie pytań na forach genealogicznych. Warto więc poświęcić jej nieco uwagi.

Związki Żydów z Polską notujemy już w czasach pierwszych Piastów. Odgrywali oni w życiu gospodarczym kraju znaczącą rolę, choć nieliczni ale ich przedsiębiorczość, wykształcenie i znajomość stosunków w innych krajach powodowały, że chętnie widziano ich na dworach książęcych. Posługiwali się między sobą językiem hebrajskim, a także językami krajów, z których przybyli.

Ich związki z nową miejscem były na tyle silne, że ulegali szybkiej polonizacji i rutenizacji o czym świadczą zachowane nazwy osobowe, bo trudno tu mówić o nazwiskach.

Najstarsi Żydzi krakowscy obok imion biblijnych mieli w aktach miejskich odnotowane nazwy typowo słowiańskie, niczym nie różniące się od nazw włościańskich.

W XIV wieku mamy więc poświadczone takie imiona, jak Swonka, Dobrensco i przezwiska, których nie powstydził by się żaden podkrakowski chłop: Tłusty, Mały, Pytacz czy Drobny.

W następnych wiekach pojawiają się nazwy o charakterze nazwisk, jak: Chłopko, Detko, Głownia, Grzywka, Jagnię, Koza, Latoszek, Mały, Miłosza, Miętus, Motyka, Muszka, Osep, Pszczółka. Podaje to M. Bałaban w „Dziejach Żydów w Krakowie i na Kazimierzu” Kraków 1913.

Był to pierwszy etap w rozwoju nazw osobowych Żydów w Polsce.

Wkrótce jednak z Czech, Śląska i Bawarii zaczęli napływać uciekinierzy żydowscy, chroniąc się w Rzeczypospolitej przed prześladowaniami religijnymi.

Dużo Żydów schroniło się uciekając przed szalejącymi w Europie zarazami.

Przynieśli oni ze sobą wysoko rozwiniętą, całkiem odrębną kulturę religijną. Osiedlali się w dużych skupiskach, ustosunkowując się z dużą rezerwą do ludności miejscowej. Kultywowali tradycje, obce na tym terenie, co również powodowało ich alienację. Ta nowa fala Żydów, nie poddała się procesowi asymilacji, jak to miało miejsce z poprzednimi przybyszami.

Dodatkowym elementem odróżniającym i powodującym daleko posuniętą hermetyzację, był język jidysz, wyrosły na bazie żargonu przyniesionego przez te grupy z terenu Niemiec.

Wpływ niemiecki widzimy naturalnie w nazwach osobowych, którymi posługiwali się nowoprzybyli Żydzi.

Już pod koniec XV wieku na czele grupy krakowskich Żydów widzimy Mojżesza Fiszera. W czasach Batorego do dużego znaczenia dochodzi rodzina Wahl lub Katzenellenbogen z Brześcia nad Bugiem.

Wiele nazwisk tworzono od słów żargonowych. Co ciekawe stosunkowo niewiele nazwisk jest pochodzenia hebrajskiego (np. Samuel Margolioth, Szalom Szachna w XVI w.).

Należy tu zrobić małą uwagę dotyczącą nazwisk. Otóż o nazwiskach dziedzicznych wśród Żydów, możemy mówić dopiero z końcem XVIII wieku, gdy władze administracyjne zmusiły tą grupę do przyjęcia nazwisk stałych. Powrócę jeszcze do tej sprawy nieco później.

Zofia Abramowicz w „Nazwiskach Żydów białostockich” opublikowanych w Antroponimiach słowiańskich podaje: W zasadzie do końca XVIII w. Żydzi wschodniej i centralnej Europy nie posiadali nazwisk dziedzicznych we współczesnym rozumieniu. Nie znaczy to, że do identyfikacji wystarczało samo imię. Radzili sobie w podobny sposób jak inne narody: obok imienia używali nazwy miejsca pracy, urodzenia czy pochodzenia, wykonywanego zawodu itp. dodając do tego imię ojca lub matki.”

Mamy więc do czynienia w głównej mierze z patronimikami.

Zważywszy na to, że Żydzi posługiwali się formami językowymi hebrajskimi, żargonowymi, polskimi i ruskimi, to ilość nazw osobowych była naprawdę bogata.

Jak podaje Jan Stanisław Bystroń w „Nazwiskach polskich”, Mojżesz syn Jakuba może być zwany Mojżesz Ben Jakub – Mojżesz Jakubowicz – Mojżesz Jakuba – Moszek Kuby (w Poznańskiem) – Moszko Kuby (na Rusi). Syn Mojżesza może być Mojżeszowiczem, Mojsiejowiczem, Moszkowiczem. Bystroń podaje też przykłady niemieckich form odnotowane w krakowskich aktach: Moyses zon Effraym (1485).

Odimienne formy przybierały również końcówki „– wicz” „-uk” (Jeleniowicz, Józefowicz, Eliaszowicz, Berkowicz, Dawidowicz, Karolczuk), ale także końcówkę „-ski” (Lejzerowski, Jakubowski, Jankielowski).

Jak wspominała Zofia Abramowicz, w tworzeniu nazw posługiwano się również imieniem matki np. Gutowicz (od Guta), Mariański (od Maria), Dworkowicz (od Dwora). Nieoceniony Bystroń podaje, że wśród Żydów czasami zamiast nazwisk ojcowskich kładziono czasem teściów i tak np. w roku 1553 figurują obok siebie Jonas Abrahamowicz, Szymon zięć Mojżesza i Samuel syn Tacha, Łazarz, zięć Bory.

Notuje się też nazwiska tworzone od imion żony. Należy do nich np. Majer Cyreles (żonaty z Cyrlą).

Czasami określenia tej samej osoby były bardzo złożone i tak np. Izraela Józefowicza nazywano w innych dokumentach Izraelem Eideles (syn matki o imieniu Eidele).

Jak więc słusznie zauważa Bystroń, czasem jedynie dzięki przypadkowi możemy zidentyfikować osobę noszącą tak rozmaite nazwy.

Częstym źródłem nazwisk były wykonywane zawody. Rozpoznanie może komplikować używanie określeń żargonowych, zamiennie z polskimi. Tak na przykład Lewek Kampsor, Efraim Cukiernik, Mojsze Mocher (kupiec) Mojżesz Złotnik (kiedy indziej zapisywany Mojsy Aurifaber).


Istotną grupę stanowiły nazwiska urabiane od miejsca pochodzenia. Mamy więc w Krakowie znanego w XVI wieku lichwiarza Abrahama zwanego Bytomskim. W późniejszym czasie spotyka się nazwiska odmiejscowe w formie przymiotnikowej: Drohobycki, Złoczowski, Kaliszer, Bocheński. Tego typu nazwiska przetrwały aż do czasów regulacji administracyjnej i w zależności od tego gdzie były zapisywane, otrzymywały końcówkę polska lub niemiecką. Żyd pochodzący z Warszawy, mówił o sobie Warszauer lub Warszawski, podobnie Krakauer = Krakowski, Łobzower = Łobzowski.. Wiele nazwisk ma formę identyczną jak nazwy miast np. Berlin, Luksemburg, Hamburg, Radom, Kraśnik. Dość często spotkać można przybyłych z czeskich Horovic, Horowitzów, osiadłych w Polsce na przełomie XVI i XVII wieku.

Nie spotyka się prawie nazwisk urobionych od nazw wsi, gdyż długi czas Żydom nie było wolno się osiedlać poza miastami.

Inną grupę stanowią nazwiska związane z krajem pochodzenia lub grupami etnicznymi. Mamy więc wśród Żydów nazwiska Szwed, Lach, Turek, Polak, Mazur, Litwin, Cygan, Czech, Morawczyk. Rodziny pochodzące z Włoch nazywano Włochami, Łochowiczami, Włoszkami. Na Żydów niemieckich wołano Aszkenaz.

Wśród nazwisk żydowskich spotykamy również licznie nazwiska przezwiskowe, typowe również dla ludności rdzennie polskiej. Mamy więc oznaczenia cech fizycznych Mały, Tłusty, Czarny (Niger), majętności np. Bogaty. Jest grupa odniesień do zwierząt, mająca chyba również podłoże przezwiskowe jak Wolf Bocian (Poper).

Należy podkreślić, że mówimy cały czas o nazwach osobowych jeszcze nie ukształtowanych w dziedziczne i niezmienne nazwiska. Te określenia mogły ulegać zmianom w zależności od okoliczności i kontekstu środowiskowego. Jeden i ten sam człowiek mógł mieć kilka określeń. I tak np. założyciel synagogi krakowskiej (1644 r.) Izak Jakubowicz zwany był także reb Ejzyk, reb Jejkeles albo Izak Bogaty.

Gdy w Polsce coraz powszechniejsze stawały się dziedziczne nazwiska, gdy i stan włościański został objęty tym procesem, pojawiła się konieczność uporządkowania tak wielkiej dowolności w nazwach osobowych środowiska żydowskiego. Już za czasów Stanisława Augusta powstał projekt uregulowania ustawodawczego, który przewidywał przymus przybrania przez wszystkich Żydów stałego nazwiska. Nie został on jednak wprowadzony w życie. Dopiero rządy zaborcze zaczęły porządkować te sprawy.

W zaborze austriackim patent cesarski z dnia 23 lipca 1787 roku nakazywał przeprowadzenie nadania nazwisk ludności żydowskiej w ciągu dwóch lat.

W zaborze pruskim ogłoszono edykt królewski w 1796 roku, który nakazywał przybranie nazwisk w ciągu 6 miesięcy. Później w 1847 roku uznano wszystkich Żydów bez stałego nazwiska jako obcych.

Na terenie Królestwa Polskiego, postanowienie namiestnika z 27 marca 1821 roku zobowiązywało Żydów nie mających jeszcze stałego nazwiska do złożenia deklaracji we właściwym urzędzie.

Powstały więc komisje, które miały decydować o nadaniu nazwisk dla olbrzymiej grupy społeczeństwa. W zaborze pruskim i austriackim, pozostawiono przykładowo część dawnych nazw osobowych, szczególnie w formach odimiennych, odmiejscowych i przezwiskowych, ale tworzono też nowe, aby sprostać wymogowi nadawania nazwisk niepowtarzalnych.

Oczywiście, gdy decydowała komisja biurokratyczna, to można się domyślać, że istotną rolę odegrały pieniądze. Bogatsi otrzymywali nazwiska Diamant, Perl, Gold-, Silber-, Rosen_ Blumen- z najrozmaitszymi końcówkami (-berg, -tal, -baum, - stein).


Pojawiły się jako nazwiska nazwy zwierząt, przedmiotów, roślin.

Czasami członków komisji ponosiła fantazje w owym słowotwórstwie i jak wspomina

A Heintze w swej księdze nazwisk niemieckich opublikowanej w 1914 roku, można było spotkać i takie perełki jak (w dosłownym tłumaczeniu) Kasaogniotrwała, Wołowyogon, Częśćskładowaproszku, Zmianatemperatury, Kanałowyzapach, Pluskwianasknera.

Oczywiście bywały i znacznie gorsze pomysły, rodem z okopowego humoru, jak Jungfernmilch – Mlekodziewicy czy Afterduft – Zapachtyłka.

W Królestwie Polskim możemy spotkać równie „pomysłowe” efekty prac komisji. Wystarczy wspomnieć takie nazwiska jak: Kałamarz, Inwentarz, Kopyto, Alfabet, Pistolet czy w końcu Telefon. Były też bardziej złożone nazwy, jak Książkadomodlenia, Dobraszklanka czy Różanykwiat. Takich dziwolągów na terenie Kongresówki notowanych jest dość dużo.

Oczywiście wiele z tych nazwisk zostało w krótkim czasie zmienionych, na bardziej praktyczne i nie ośmieszające. Dokonywano tego na drodze urzędowej, ale także przy okazji konwersji na chrześcijaństwo, bowiem do 1850 można było przy chrzcie zmieniać dowolnie nazwisko. Omówię to przy okazji nazwisk neofitów. Takie zmiany były z pewnością kosztowne, ale dużo rodzin uzyskało administracyjna zgodę na taką operację. Bystroń podaje tu kilka przykładów z „Monitora” : Zickerman zmienił nazwisko na Życki, Hell, właściwie Seife, na Helski, Glukstein na Żagota, Horowitz na Groniewski, Salomon na Solański.

Odrębną kategorię stanowią nazwiska neofitów, których część weszła do stanu szlacheckiego.

Tą problematyką zajmę się w następnej gawędzie.


Część II
Żydzi, przyjmując chrzest, często zmieniali także swoje dotychczasowe imiona na chrześcijańskie. Obok imion, pojawiają się także nazwy osobowe o charakterze nazwiska. Proces ten trwał z różnymi nasileniami, praktycznie, aż do 1850 roku, kiedy to na terenie Królestwa Polskiego zabroniono dokonywania zmian nazwiska przy okazji chrztu. Mimo zakazu, spotyka się jednak takie zmiany i w późniejszych latach.

Pierwsze wzmianki o neofitach spotyka się już w XIV wieku, ale mają one ogólnikowe brzmienie. W upomnieniu wizytacyjnym synodu wrocławskiego czytamy, że Żydzi i poganie, którzy mimo ochrzczenia wracają później do praktyk niewiernych, mają podlegać inkwizycji.

Pierwsze imienne wzmianki pochodzą dopiero z przełomu XV wieku i dotyczą trzech przypadków z obszaru Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz jednym z Korony.

W roku 1495 ochrzczony zostaje Abraham Ezofowicz zmieniając nazwisko na Józefowicz i uzyskując urząd horodniczego kowieńskiego, a później podskarbiego litewskiego. Jego rodzony brat Michał, jako nie ochrzczony Żyd, uzyskał nobilitację w Krakowie w 1525 roku i został dopuszczony do herbu Leliwa przez Jerzego Hlebowicza, wojewodę smoleńskiego. On również przybrał nazwisko Józefowicz. Obaj dali początek szlacheckiej rodzinie tego nazwiska i herbu.

W roku 1499 król Jan Olbracht nadał szlachectwo neoficie litewskiemu, Stanisławowi Oszejce (Oschejko) , którego do swojego herbu Merawy dopuścił biskup miednicki Marcin.

Na sejmie w 1507 roku, król Zygmunt I nobilitował neofitę Habrę, znanego jako Abraham z Kijowa, dzierżawcę dochodów smoleńskich, nadając mu herb Leliwa wraz z adopcją do rodziny Jana Zabrzeszyńskiego, marszałka Wielkiego Księstwa Litewskiego i starosty grodzieńskiego.

W 1507 roku został nobilitowany bankier krakowski, neofita, Stefan Fiszel wraz z synami Janem i Stanisławem. Zostali dopuszczeni do herbu Korab przez kanclerza królewskiego, Jana Łaskiego. Stefan Fiszel otrzymał od króla starostwo Powidz, od którego wziął sobie nazwisko Powidzki i stał się protoplastą tej rodziny.

Trudno dzisiaj jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie jakie były powody konwersji. Z całą pewnością w pewnym okresie była to świadoma próba dostosowania się do okoliczności i ucieczka przed zagładą, jak choćby na Ukrainie w czasach Chmielnickiego, gdzie po wygaśnięciu powstania rozpoczął się przez osiem lat pogrom, w którym zginęło około 100 tysięcy Żydów.

Być może podobne motywy mogły kierować wcześniejszymi przypadkami, gdy obarczano Żydów winą za szerzące się w Europie zarazy. Oczywiście gdy następował okres względnego spokoju, wielu przechrztów powracało do starej wiary. Wspominają o tym licznie również źródła żydowskie. Czy jednak wracano wówczas do starych nazw osobowych, trudno już dzisiaj ustalić.

W czasach Aleksandra Jagiellończyka jednym z powodów dla którego Żydzi, którzy uzyskali wysoki status społeczny i majątkowy, przyjmowali chrześcijaństwo, był wydany w 1495 roku przepis, w myśl którego wszyscy Żydzi, wierni religii swoich przodków, mieli zostać wysiedleni z obszaru Wielkiego Księstwa Litewskiego, a ich majątki zabrane.

W latach 1518-19 król Zygmunt I mianował neofitów Jana Zajączkowskiego i Jakuba Bielskiego, nadwornymi kuśnierzami i kupcami.

Nie wszyscy Żydzi otrzymywali jednak nazwiska. Spotykamy wiele przykładów dotyczących ubogich warstw, gdzie ograniczano się jedynie do imion chrzestnych. W metrykach wawelskich nazwiska spotykamy dopiero pod sam koniec XVII wieku.

W 1600 roku chrzest przyjmuje Justyna Izraelitka, w 1606 Bernard Izraelita, w 1612 Michał Izraelita. Dopiero w 1696 występuje Franciszek Zygmuntowski, który nazwisko przyjmuje prawdopodobnie od swojego protektora, i Wawrzyniec Lewikowski. W tym drugim przypadku, nazwisko jest przekształceniem żydowskiego nazwiska Lewi.

Z przyjmowaniem chrztu przez Żydów związane były w pewnym stopniu nobilitacje.

Problematyka nobilitacji neofitów stanowi odrębne, dość złożone zagadnienie. W tym miejscu wspomnę tylko, że występowały w tym względzie zasadnicze różnice pomiędzy Wielkim Księstwem Litewskim, a Koroną. Na Litwie, obowiązywał co najmniej od 1588 roku ustawowy zapis nadawania szlachectwa wszystkim neofitom. Było to jednak usankcjonowanie powszechnej praktyki stosowanej już od przełomu XV wieku. W trzecim statucie litewskim, w rozdziale noszącym tytuł „O główszczyznach i nawiązkach ludzi nieślacheckiego stanu” czytamy: „jeśliby Żyd który albo Żydówka do wiary chrześcijańskiej przystąpili, tedy każda osoba i potomstwo ich, za szlachcica poczytywani być mają”.


W Koronie nie było takiego zapisu, ale również notowano dość liczne przypadki nobilitacji.

Sprawę nierównego statusu Żydów na Litwie i w Koronie uregulował Sejm Koronacyjny z 1764 roku limitując liczbę szlachty neofickiej do 48 rodzin i dając uprawnienia królowi do 10 dalszych nobilitacji (VL VII 420). Faktycznie król udzielił 17 takich sekretnych nobilitacji, przekraczając swoje uprawnienia.

Jednak to restrykcyjne podejście stawiało poza nawiasem szereg rodzin szlacheckich, spolonizowanych, skoligaconych ze znakomitymi rodami magnackimi, które w Polsce zaczęły odgrywać znaczącą rolę, a ich szlachectwo opierało się na wspomnianych artykułach litewskich.

W związku z tym Sejm z 1768 roku postanowił zatwierdzić na Litwie bez wyjątku wszystkim neofitom sprzed 1764 roku klejnot szlachecki. (VL VII 864). Nie znamy dzisiaj wszystkich nazwisk rodzin, które skorzystały z tego ogólnego zapisu zatwierdzającego.

Znamy natomiast nazwiska owych dopuszczonych na mocy Konstytucji z 1764 roku. Poniżej podaje pełen wykaz uzupełniony o herby (VL VII 420):

Franciszek i Ludwik Łyżyńscy Abramowicze herbu Lubicz (Odmienny),

Ignacy i Józef Gurscy (Górski), herbu własnego

Felicjan Kazimirski herbu Łaska,

Teodor Lutyński herbu Nadgroda,

Michał Osiecimski (Oświęcimski) herbu Lubicz (Odmienny),

Andrzej Przewłocki herbu Bodziec,

Antoni, Ignacy, Józef, Stanisław, Wojciech i Tomasz Świąteccy herbu Nowina (Nowa),

Antoni Majoski (wg. Mateusza Miesesa herbu Lew Żółty),

Jan Nowakowski (wg Mateusza Miesesa herbu Trzy Księżyce),

Franciszek Maciej i Antoni Dobrzyńscy herbu Kandor,

Paweł, Piotr, Ignacy i Jan Zbitniewscy (wg. Miesesa herbu Niedźwiedź Czarny),

Antoni Trojanowski herbu Łaska,

Kazimierz Pawłowski,

Jan Michałowski herbu własnego (wg Mateusza Miesesa herbu Czerwone Tulipany),

Piotr Pawłowicz (wg Mateusza Miesesa herbu Rogala),

Jakub, Mateusz i Stanisław Jeleńscy (wg Mateusza Miesesa herbu Korczak),

Jan Lipiński herbu Strzała (Nowa),

Antoni Orłowski herbu własnego (wg. Mateusza Miesesa herbu Czerwone Tulipany),

Mańkowski,

Teodor Dessau herbu własnego,

Józef Kwieciński herbu Szeliga,

Dominik Dobrowolski (wg Mateusza Miesesa herbu Pocisk),

Franciszek Krzyżanowski herbu Skrzydłolot (wg. Mateusza Miesesa herbu Jasna Góra),

Bergin,

Jan Jakubowski herbu Kopacz Odmienny,

Jan Dobrowolski herbu Odyniec

Tomasz i Antoni Poziomkowski,

Wojciech Szymański,

Tadeusz Bielski,

Józef Szpaczkiewicz,

Józef Niedzielski (Nizielski) herbu Szeliga,

Stanisław Jarmund,

Bonawentura Bartoszewicz herbu Nowina (Nowa),

Józef Poznański (wg. Mateusza Miesesa herbu Boża Wola),

Andrzej Marcin Niewiarowski herbu własnego,

Felicjan Jankowski.



Zgodnie z udzielonym przez Sejm przyzwoleniem, król nadał szlachectwo następnym neofitom:

Andrzej Dziokowski z synem Stefanem herbu Trąby Odmienne,

Andrzej i Ignacy Koźlińscy herbu Bodziec,

Szymon Krasnowojski herbu Wdzięczność (zwany też Podkowa Srebrna),

Karol i Stanisław Lipscy herbu Kościesza Kuczaba (zwany też Kamień Młyński),

Franciszek Mateusz Nowakowski herbu własnego,

Jan Józef Porębski herbu Kornic Odmienny,

Franciszek Antoni i Wojciech Schabiccy herbu Jastrzębiec Odmienny,

Antoni Stuliński herbu Wdzięczność,

Antoni Franciszek Tehlowski herbu własnego (odmiana Jastrzębca),

Walenty Urbanowski herbu Prus II

Stefan Wolański herbu Nałęcz

Jan Wolski herbu Niedźwiedź Biały,

Kajetan, Karol i Marcin Zawaoyscy herbu Jastrzębiec.

Felicjan, Kazimierz i Michał Jakubowscy herbu własnego

Wojciech Jakubowski herbu własnego (zwany Orle Skrzydło)



Wykazy powyższe podaję, aby zilustrować jedynie wielokierunkowość rozwoju nazwisk neofitów. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że równolegle podobne mechanizmy występowały w środowiskach mieszczańskich i włościańskich, to zobaczymy, że nie wystarczy analiza etymologiczna do wyciągania kategorycznych wniosków dotyczących pochodzenia rodziny.

Wracając na chwilę do środowiska szlacheckiego, warto podkreślić, że niezmiernie trudno jest prześledzić dalsze losy potomków nobilitowanych neofitów. Spowodowane to było często celowymi działaniami, mającymi za zadanie ukrycia pochodzenia za parawanem starych rodów szlacheckich.

Rodziny te wtapiają się w stare rody szlacheckie, a herbarze poprzez przemilczenia nie ułatwiają nam zadania. Rzecz dziwna, ale w wielu wypadkach herbarze nie podają potomstwa i koligacji w odniesieniu do rodzin neofickich. Wystarczy zerknąć do Bonieckiego czy Uruskiego i spróbować odnaleźć Benjamina Grabowskiego, neofitów Gurskich, czy Felicjana Jankowskiego. Takich przykładów można podać znacznie więcej. W odniesieniu do młodszej szlachty, można sobie z tym poradzić sięgając do metryk.

Początkowo często nowo wychrzczeni przyjmowali nazwiska swoich protektorów, którzy najczęściej byli rodzicami chrzestnymi. Tak właśnie od nazwisk swoich rodziców chrzestnych wzięli nazwiska frankiści Dębowscy, Podoscy i Wierzchowscy. Wśród konwertytów warszawskich z XIX wieku mamy też kilka takich przykładów. Stanisław hr. Grabowski nadaje swe nazwisko neoficie Karolowi Aleksandrowi (chrzest w 1823 roku).

Fajga Brodacz po chrzcie w 1847 roku występuje jako Julia Kazimiera Łubieńska.

Niekiedy zachowywano dawne nazwiska. W przywoływanym wykazie widzimy dwa takie przykłady: Dessaw i Bergin. Gdy Żydzi przed chrztem mieli polskie nazwiska odimienne lub odmiejscowe, również najczęściej przy nich pozostawali. Nieco inaczej było z nazwiskami pochodzenia niemieckiego. Tu obserwujemy jedynie zmiany kosmetyczne mające zatrzeć jedynie żydowskie cechy nazwiska np. Kahn – Kohn, Niekiedy niemczono polskie nazwiska (Śpiewak – Kantor). W środowisku kilkuset warszawskich neofitów-protestantów, notujemy jedynie trzy przypadki przyjęcia polskich nazwisk (Płoński, Kwieciński, Zbrojewski).

Polonizowanie nazwisk częściej odbywało się przy przechodzeniu na katolicyzm. Często odbywało się to na zasadzie tłumaczenia nazwiska na język polski z dodaniem końcówki –ski. W ten sposób powstały nazwiska Wołowski (od Szor = wół) noszone przez znaną rodzinę frankistów, oraz Jeleńscy (tłumaczone z Hersza = jeleń).

W czasach późniejszych takie zmiany stawały się dość częste. Tłumaczono nazwiska nadawane przez władze porozbiorowe: Mosiek Szwartzholz przy chrzcie w 1830 zwie się Czarneckim, Goldwasser – Złotnickim, Rosenstock zaś Różeckim.

Powszechną praktyką wśród neofitów była także zmiana nazwiska przy okazji chrztu na przymiotnikowe z sufiksem –ski, uchodzącym za typowo polskie i szlacheckie.

Tworzono w ten sposób nazwy odmiejscowe i odimienne, przetwarzając czasami dotychczasowe nazwiska.

Frankista Jehuda Lejb Notowicz Krysa nazwał się Krysińskim (chrzest w 1759 roku a nobilitacja z herbem Leliwa w 1815 roku), Berek Boczkowiak przy chrzcie w 1850 nazwał się Boczkowskim, Jakub Dwornik na chrzcie w 1846 roku dostaje nazwisko Dwernicki.

Przekształcano na tej zasadzie także nazwiska niemieckie. Poniżej podaję kilka przykładów ilustrujących mechanizm:

Brunstein – Brunicki

Cohen – Koniarski

Hell – Helski

Salomon – Solański

Weissblat – Welicki

Centnerszwer – Cetnarowicz

Najprostszym sposobem tworzenia nazwisk neofitów było zachowanie określenia odojcowskiego. Żydzi wcześniej nie mieli przeważnie nazwisk rodzinnych, określając się często imieniem własnym i ojcowskim. Nazwa taka była zmienna z pokolenia, na pokolenie. Z chwilą wejścia w nowe środowisko po przyjęciu chrztu, neofita mając ustalone określenie odojcowskie, często przyjmował je, jako nazwisko.

W ten właśnie sposób Michel syn Ezopa, Ezofowicz, czyli Józefowicz, dał początek rodzinie Józefowiczów, nobilitowanych w 1525 roku.

Tak też powstały nazwiska Abramowiczów herbu Jastrzębiec czy Jasińskich z Buska od imienia Josek. Wśród nazwisk odimiennych u neofitów notujemy Szymanowskich, Naimskich, Lewkowiczów, Moszkowskich, Kazimierskich, Pawłowskich, Jankowskich czy Piotrowskich.

Proces kształtowania się nazwisk wśród ochrzczonych Żydów, był identyczny, jak wśród pozostałej ludności. Mamy więc również do czynienia z grupą nazwisk odmiejscowych.

Wspominałem już Stefana Fiszela, który stał się protoplastą Powidzkich herbu Korab.

Salomon z Trojanówki po chrzcie w 1638 roku przyjmuje nazwisko Trojanowski. Syn Lewka Berkowicz z Bogucic przyjmuje chrzest w 1758 roku i odtąd występuje jako Józef Kanty Nepomucen Bogucicki.


Takich nazwisk mamy znacznie więcej i nie sposób ich tutaj przytoczyć. Dla ilustracji podam, że w ten właśnie sposób urobiły się nazwiska Buskich z Buska, Brzezickich z Brzezia, Jeziorańskich z Jezioran i Lanckorońskich z Lanckorony.

W tym miejscu należy zaznaczyć, że nazwiska te nie były wyłączną domeną neofitów i wyciąganie wniosków na podstawie samego brzmienia jest nad wyraz ryzykowne.

Jak zwykle w takich wypadkach należy oprzeć się na badaniach dokumentów źródłowych, bowiem tylko one mogą udzielić odpowiedzi z jaką rodziną mamy do czynienia. Brzmienie nazwiska może stanowić jedynie pewną przesłankę, do poszukiwań w określonym kierunku.

Wymienione w tej części przykłady nie wyczerpują zagadnienia i mają jedynie ukazać złożoność problemu, a także przestrzec przed zbyt pochopnym wyciąganiem wniosków na podstawie samego brzmienia nazwiska.

Oprócz nazwisk tworzonych w sposób omówiony wyżej, było cały szereg nazwisk tworzonych sztucznie, bardzo często stosowanych w odniesieniu do neofitów.

To nazwiska wyprowadzone od dni tygodnia, nazw miesięcy, z rdzeniem „nowo” lub „z dobrej woli” lub utworzone z użyciem słowa „krzyż”.

Omówię je w trzeciej części gawędy, podając przykłady. Jeśli będzie taka potrzeba, to omówię również kilka przykładowych rodzin neofickich o znanych nazwiskach, które współtworzyły naszą historię i kulturę, a o których nie zawsze się pamięta, że są pochodzenia żydowskiego.


Część III

Poważną grupę nazwisk neofitów stanowią nazwiska utworzone sztucznie. Wśród nich dość powszechnie występowały takie, które nawiązywały do samego aktu konwersji.

Nazwiska te możemy odnaleźć zarówno w aktach metrykalnych poszczególnych miast, jak też w nobilitacjach.

Jest kilka typowych grup, które z dużym prawdopodobieństwem wskazują na neofickie korzenie. Zastrzec się jednak muszę, że nie każda rodzina nosząca to nazwisko ma szanse na dotarcie do przodka, który zmienił wiarę. Znamy bowiem wiele przypadków, że nazwiska takie były przyjmowane przez rdzenną ludność polską.

Poniżej podaję najbardziej typowe grupy nazwisk.

Nazwiska z rdzeniem „nowy


Na liście nowo ochrzczonych w Warszawie w latach 1700-1800 mamy trzech Nowakowskich i dwóch Nowickich. W późniejszych latach dochodzi jeszcze dwóch Nowakowskich i jeden Nowicki.

Na Sejmie w 1764 roku dwaj neofici Nowakowscy otrzymują nobilitację.

Gdy sprawdzimy herbarzach, to dojdziemy do wniosku, że Nowakowscy pojawiają się bardzo późno. Nowakowscy h. Ślepowron w 1733, Nowakowscy h. Trzy Księżyce w roku 1764, herbu Przyjaciel w 1768 roku, herbu Sas w 1782 roku, herbu Cholewa w 1782 roku, a herbu Kuracjusz dopiero w 1789 roku. (Uruski)

Podobnie rzecz się ma z Nowickimi. Co prawda pierwsza wzmianka dotyczy rodziny wymienionej w 1524 roku, ale później przez ponad dwa wieki, brak jest o nich informacji.

Nobilitacje pojawiają się dopiero począwszy od 1764 roku. Legitymacje przed Heroldią podają u Nowickich wywody jedynie do ojca lub dziadka.

Oczywiście nie jest to żaden dowód na to, że te rodziny są pochodzenia żydowskiego, ale też w rozważaniach nie można tej cechy pomijać, bowiem wiek XVIII obfitował w liczne nobilitacje wychrzczonych Żydów, przy czym nie zawsze było to jednoznacznie odnotowywane, gdyż często najpierw następowała konwersja, później jednostki aktywne wybijały się w zasługach, skutkiem czego następowała nobilitacja.

Przyjąć można, że przynajmniej część neofitów przypierała nazwiska z rdzeniem „nowy”.

Nazwiska utworzone od zwrotu „z dobrej woli

Wśród nobilitowanych za czasów Stanisława Poniatowskiego, aż sześć rodzin neofickich nosiło to nazwisko.


Jak podaje Teodor Jeske – Choiński w swojej pracy Żydzi oświeceni (Warszawa 1910), w rejestrze neofitów warszawskich z XVIII wieku, nazwisko występuje dziesięciokrotnie.

W pierwszej połowie następnego wieku, sześć rodzin Dobrowolskich przyjęło chrzest. Neofitów o tym nazwisku notuje się w Kamieńcu Podolskim i w Łęczycy.

Pierwszy przyjmuje to nazwisko krakowski Żyd Jan Dobrowolski, ochrzczony w Warszawie w 1672 roku. W herbarzach znajdujemy cały szereg przykładów rodzin neofickich noszących to nazwisko.

Dobrowolscy herbu Doliwa, ochrzczeni w końcu XVII wieku, herbu Nowina (Marcin, ochrzczony w Szkudach w 1760 roku, nobilitowany w 1768 ) herbu Nieczuja (Michał, chrzest w Warszawie w 1775 roku, nobilitacja w 1790 roku), herbu Odyniec ( Jan chrzest 1749, nobilitacja 1764, dla jego synów w 1788).

Jak zauważa Jan Bystroń w „Nazwiskach polskich”, pokrewnymi tematycznie nazwiskami neofickimi były: Dobrańscy (1785 Warszawa), Dobrochowscy (1741 Łęczyca), Dobrzyński (nob. 1764). Wśród frankistów popularne były nazwiska Wolański, Wolicki, Wolski oraz zlokalizowane w okolicach Włocławka nazwisko Chęciński (1774) i Chutkowski (1767).

Nazwisko Krzyżanowski

Do dawnych rodów Krzyżanowskich (herbu Dębno i Świnka), wywodzących się od Krzyżana (Chrystiana) dołączyło szereg nowych rodzin, którzy w ten sposób chcieli podkreślić przywiązanie do nowej wiary.

W spisie neofitów warszawskich znajdujemy 5 Krzyżanowskich i jednego Krzyżaneckiego. W następnych latach 4 rodziny neofickie przyjęły to nazwisko.

Mateusz Mieses w książce „Z rodu żydowskiego”, podaje, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż „nowa” szlachta, która pojawia się w herbarzach stosunkowo późno (herbów: Dołęga, Krucyni, Mora, Skrzydło ) nie ma nic wspólnego z miejscowościami Krzyżanowice czy Krzyżanów, a raczej nawiązuje do konwersji, poprzez podkreślenie symbolu chrześcijańskiego.

Wśród nobilitowanych spotykamy trzech neofitów noszących nazwisko Krzyżanowski (herbu Skrzydłolot i Dąb).

Często wśród neofitów spotyka się oboczności tego nazwiska i tak Krzyżewski (frankista), Krzyżanecki (1732), Krzyżański (1775), Krzyżanowski (1781 Kłodawa) i Krzyżmowski (1759).

Nazwiska zawierające pochwałę Boga.

Jan Bystroń zwraca uwagę na dość częste stosowanie przez neofitów nazwisk, świadczących o chwaleniu Boga: Boguchwalski (1733), Bogdańska (1787, 1836) Bogusławski (cztery rodziny neofickie do roku 1841), Chwalibogowski (1778), Chwalibóg (1834).

Dodać należy, że tak jak i w innych wypadkach, samo nazwisko nie może przesądzać pochodzenia, bowiem Bogdański, Bogusławski i Chwalibóg, to także dawne szlacheckie nazwiska odimienne.

Nawroccy

Wielu autorów przytacza to nazwisko, jako typowe nazwisko nawróconych na wiarę chrześcijańską.

W 1674 roku ochrzciła się w Warszawie Marianna Nawrocka, a w 1830 roku Michał Nawrocki.

W roku 165 w farze włocławskiej przyjęli chrzest małżonkowie Nawroccy z Dobrzynia z córkami. Później w 1830 roku przyjmuje je Aron Lewkowicz Messerstein, a w roku 1832 Izrael Judkowicz.

Mieses sugeruje, że „nowa” szlachta Nawrockich herbu Lubicz i Pobóg, powinna być łączona z pniem neofickim.

Również Liber chamorum wspomina o Nawrockim, który okradł swojego ojca Hircka z Płocka i przyjął chrzest.

Nazwiska od miesięcy.

Bardzo powszechnie używanym sposobem na tworzenie nazwisk neofitów, było oparcie się o nazwy miesięcy. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że nadawano nazwisko zgodnie z miesiącem w którym przyjmowano chrzest.

Jednak często obserwuje się zdecydowane rozbieżności. Stało się tak zapewne wówczas, gdy ustaliła się już zasada nadawania neofitom nazwisk od miesięcy, wówczas nazwisko nadawano bez względu na datę konwersji.

Niektóre miesiące nie były najlepsze do tworzenia nazwisk i ma to odzwierciedlenie w ilości urobionych od nich nazwisk. Stosunkowo mało jest Październickich, czy Listopskich.

Poniżej przytoczę zestawienie poczynione przez Jana Bystronia w książce „Nazwiska polskie”. Zestawienie zrobione jest w porządku kalendarzowym i jeśli nie zaznaczono inaczej, dotyczy warszawskich neofitów. Daty oznaczają odnotowany chrzest.

Styczyński (trzech 1820-1823)

Lutyński (1767,1792), Lutomski (1823), Lutnicka (1822)

Marzecki (1772, 1825), Marczewski (1777, potem w XIX w. jeszcze trzech), Marczyński (1824), Markowski (siedmiu w XIX w. wszyscy chrzczeni w marcu)

Kwieciński (1780 Radom, 1791, 1799 w XIX w. w Warszawie osób 12, w tym jeden ewangelik konwertyta 1850), Kwiatkowski (od 1817-1844 osób 14, może niektórzy są tłumaczeniami niemieckich –blumów?) Kwietniewski (1823, 1825), Kwiatkiewicz (1820), Aprilewicz (1765).

Majewski (trzy rodziny frankistów, 1775, we Włocławku 1769-1787 czterech, w Warszawie w pierwszej połowie XIX w. dziewiętnastu), Majowski (Radom 1726 i 1760) Majecki (1771).

Czerwiński (jeden frankista, 1764, 1789, 1825, 1846), Czerniecki (1766, Łęczyca 1790) Junecki (1773).

Lipiński (jeden frankista, w Nieszawie 1778, 1789; w XIX w. jedenastu), Lipiecka (1834) Lipczyński (Radom 1776, 1836).

Sierpiński (1770, w XIX w. cztery kobiety) Sierpowski (dwóch w 1772)

Wrzesiński (1741,1775,1779, w XIX w. dwóch) Wrzesieński (1770), Wrześniewska (dwie w XIX w.)

Październiki (1770) Paździerska (1830) Oktober (1773)

Listopski (Włocławek 1790)

Grudziński (1766, ośmiu w XIX w.)

Wśród szlachty istnieje kilka starych rodów, które były notowane w dawnych czasach i noszą nazwiska, które można było urobić od miesięcy, ale albo się nie zachowały do dzisiaj, albo brakuje im ciągłości genealogicznej. Tak czy inaczej przypadki takie należą do wyjątków.

Majewscy herbu Stary Koń notowani byli w XV wieku, herbu Nałęcz w 1697 ale poza tym pozostałe rodziny notowane były dopiero w XVIII wieku lub jeszcze później i są prawdopodobnie pochodzenia neofickiego.

Stary ród Czerwińskich herbu Lubicz wspomniany w 1389, nazwany tak od wsi w powiecie ostrołęckim, nie ma niestety ciągłości. Inni Czerwińscy są już całkiem świeżej daty.

Istniał stary ród Lipczyńskich herbu Korwin wspomnianych w 1565 roku, ale inni wpisani są do ksiąg dopiero w 1830 roku. Podobnie stare rody Lipińskich herbu Schur i Brodzic, które nazwiska swoje wzięli od wsi, nie mają nic wspólnego z licznymi rodzinami noszącymi to nazwisko, wylegitymowanymi dopiero w końcu XVIII wieku (Dołęga, Korsak, Lubicz, Mutyna).

Wśród szlachty pochodzącej najprawdopodobniej od neofitów, jak twierdzą liczni autorzy dziewiętnastowieczni, znajdują się też Paździerscy herbu Ślepowron, Listopaccy herbów Lubicz i Mora oraz Grudzińscy herbu Łabędź i Paprzyca.

W przypadku Grudzińskich, była też stara rodzina herbu Grzymała, pochodząca z Grudna w powiecie poznańskim, nie mająca nic wspólnego z neofitami, ale stanowiła ona wyjątek.

Żydowski autor, Mateusz Mieses napisał, że „Musimy jednak uważać za prawdopodobne, że wszędzie, gdzie w Polsce spotykamy nazwiska powyższego typu, ma się do czynienia z potomkami jakiegoś nowochrzczeńca. Gdyby się zdarzył jaki wyjątek w tym kierunku, byłaby to egzemcja raczej, która poświadcza prawdziwość reguły”.

Nazwiska od dni tygodnia.


Oprócz miesięcy, także nazwy dni tygodnia często dawały początek nazwiskom neofitów.

Niedzielskiego herbu Szeliga spotykamy wśród nobilitowanych w 1765 roku.

W spisie neofitów warszawskich z pierwszej połowy XIX wieku Choińskiego, nazwisko Niedzielski spotykamy trzy razy.

Mamy też Niedzielskich w Kłodawie (1755) i Kamieńcu Podolskim (1756, 1771, w XIX w. jeszcze dwie kobiety).

Wśród szlachty polskiej, nazwisko to wcześniej występuje sporadycznie, począwszy od końca XVI wieku . Mamy więc plebana Niedzielskiego herbu Prus. Niedzielskiego na Rusi herbu Sas, Stefana Niedzielskiego, stolnika litewskiego.

Częstotliwość tego nazwiska, tak u pospólstwa, jak i u szlachty, wzrasta dopiero w wieku XVIII. U Uruskiego pojawiają się Niedzielscy herbów Laryssa, Topór, i Pogoń.

Wśród frankistów z Buska, pojawia się też nazwisko Piątkowski.

Jak zastrzega się Jan Bystroń, nie wszystkie te nazwiska nadawane były neofitom. Część z nich mogła być nadawana dzieciom chrzczonym w te dni tygodnia, a pochodzącym od niewiadomych rodziców.

Oczywiście trudno wyczerpać temat nazwisk nadawanych neofitom. To temat dość trudny z uwagi na dość częste zjawisko celowego zacierania śladów pochodzenia żydowskiego.

W wielu wypadkach znamy moment chrztu, ewentualnie nobilitacji, a już znacznie trudniej jest prześledzić potomków.

Ponadto neofici otrzymywali lub przybierali sami nazwiska w sposób dość dowolny i obok wymienionych grup nazw osobowych, możemy spotkać w zapisach całkowicie różne nazwiska.

Podam tu jedynie kilka przykładów dla ilustracji: Bernstein staje się w 1835 roku Chrzanowskim, Lejbuś Michalewicz ochrzczony w 1822 roku przyjmuje nazwisko Dąbrowski, Mordko Hayman w 1844 staje się Drzewieckim, a Szmul Szpik Holz w 1845, Jastrzębskim.



Na zakończenie tej krótkiej gawędy o nazwiskach neofitów, warto wspomnieć o fingowaniu rodowodów, przy okazji wywodów szlacheckich. Było to zjawisko bardzo powszechne i nie stanowiło specyfiki neofitów, ale dość znacznie utrudnia właściwe dotarcie do korzeni.

Bystroń przytacza dwa takie przykłady.

Jan Gottlieb Bloch (1836-1902), syn Szulima z Leszna, dorobiwszy się majątku, otrzymuje szlachectwo w roku 1883 i przyjmuje herb Ogończyk z niewielką odmianą. Herbem tym pieczętowała się stara rodzina szlachecka nosząca takie samo nazwisko – Bloch.

Znany bankier warszawski Rawicz (1827-1901) potrafił przeprowadzić w heroldii petersburskiej za pomocą adopcji któregoś ze zubożałych Rawiczów, dowód pochodzenia od starej szlachty tego nazwiska.
Waldemar Fronczak
Po ojcu Kurp, po matce Księżak

Odwiedź : http://www.biurowaldi.pl/


Mirosława
Posty: 78
Rejestracja: śr maja 30, 2012 3:50 pm
Podziękował/a: 2 razy
Podziękowano: 2 razy

Re: Gawędy o nazwiskach żydowskich

Post autor: Mirosława » czw sty 31, 2013 1:26 pm

Witam,
Waldemarze jak to miło, ze czytasz w moich myślach :D .
Wczoraj wieczorem przeglądałam jakieś wątki i zauważyłam Twój cykl gawęd o nazwiskach. Teraz znalazłam wolną chwilkę i miałam zamiar je odszukać...

pozdrawiam Mirosława

Awatar użytkownika

Iwona-Irena
Posty: 394
Rejestracja: czw kwie 10, 2008 11:49 pm
Lokalizacja: Łódż TGCP
Podziękował/a: 40 razy
Podziękowano: 18 razy
Kontakt:

Re: Gawędy o nazwiskach żydowskich

Post autor: Iwona-Irena » czw sty 31, 2013 7:05 pm

Gawędy o nazwiskach żydowskich ( trzy częsci) znajdują się na stronie TGCP w katalogu opracowania

http://www.tgcp.pl/index.php?option=com ... itstart=36
Pozdrawiam Iwona Łaptaszyńska.

Awatar użytkownika

AUTOR TEMATU
Fronczak Waldemar
Posty: 2085
Rejestracja: czw kwie 10, 2008 10:48 pm
Lokalizacja: Łódź
Podziękował/a: 15 razy
Podziękowano: 235 razy
Kontakt:

Re: Gawędy o nazwiskach żydowskich

Post autor: Fronczak Waldemar » czw sty 31, 2013 7:11 pm

Teraz tekst jest w dwóch miejscach, a przez to bardziej dostępny.
Dostałem sygnały, ze linki z naszego forum, które prowadziły kiedyś do tych Gawęd, teraz przekierowują do zupełnie innych miejsc na stronach TGCP, a więc stały się "ślepe".
Trzeba było temu zaradzić, co uczyniłem powyżej.
Waldemar Fronczak
Po ojcu Kurp, po matce Księżak

Odwiedź : http://www.biurowaldi.pl/


RomanK
Posty: 98
Rejestracja: pt gru 03, 2010 10:07 pm
Podziękował/a: 10 razy
Podziękowano: 12 razy

Re: Gawędy o nazwiskach żydowskich

Post autor: RomanK » pt lut 01, 2013 12:37 pm

Panie Waldemarze

O Schabickich, nobilitowanych w 1764, czytałem artykuł, że oni od włościan pochodzą, a nie od neofitów. Niestety nie mogę tego artykułu teraz znaleźć. Jest gdzieś zdigitalilizowany, w bibliotece cyfrowej, chyba mbc. Więc z listy neofitów trzeba by ich wykreślić.

ps. dodam jeszcze ciekawostkę - w metrykach parafii Sieciechowice (pow. krakowski) (XVIIIw), ktoś, jakiś późniejszy czytelnik tych metryk, ciągle i wszędzie podkreślał długopisem występujące w tych metrykach nazwisko Żydkiewicz/Żytkiewicz. Nosił je chłop, katolik. Nie wiem dlaczego to robił, ale to wygląda na to, jakby to nazwisko skojarzył z Żydem i je podkreślał, może zdumiony? :wow:
Roman KK

Awatar użytkownika

AUTOR TEMATU
Fronczak Waldemar
Posty: 2085
Rejestracja: czw kwie 10, 2008 10:48 pm
Lokalizacja: Łódź
Podziękował/a: 15 razy
Podziękowano: 235 razy
Kontakt:

Re: Gawędy o nazwiskach żydowskich

Post autor: Fronczak Waldemar » pt lut 01, 2013 1:55 pm

Panie Romanie
Nie było moim celem przeprowadzanie weryfikacji i badań genealogicznych dla wszystkich rodzin, jakie zostały ujętę w literaturze przedmiotu, a jedynie ich przytoczenie by naświetlić problematykę.
Nie jest wykluczone, że niektóre z tych przykładów zostały źle zinterpretowane przez cytowanych autorów. Podobnie, jak i autorzy herbarzy często wypisywali bzdury.
Rolą badaczy jest przeprowadzenie stosownych dowodów i weryfikacja tych informacji.

W przypadku Schabickich podałem informację w oparciu o VL i nie czuję się upoważniony, by w oparciu o bliżej nieokreślone opracowanie poprawiać źródła, a do takich należy zaliczyć konstytucje sejmowe.
Waldemar Fronczak
Po ojcu Kurp, po matce Księżak

Odwiedź : http://www.biurowaldi.pl/


RomanK
Posty: 98
Rejestracja: pt gru 03, 2010 10:07 pm
Podziękował/a: 10 razy
Podziękowano: 12 razy

Re: Gawędy o nazwiskach żydowskich

Post autor: RomanK » pt lut 01, 2013 2:52 pm

Panie Waldemarze

Wiem, wiem, ale jak jest możliwość weryfikacji i uzupełnienia wiadomości, to po prostu czemu by o tym nie wspomnieć?

W każdym razie znalazłem rzeczony artykuł :ok: (* trudno go znaleźć bo wyszukiwarka w mbc nie wyszukuje po tekście, albo robi to kapryśnie :F ) -
"Nobilitowany neofita zdemaskowany jako chrześcijański plebejusz" Teresa Zielińska (* wyd. w Krakowski Rocznik Archiwalny t. 10, 2004) (* to tam jest opisany cassus Schabickich)

Polecam też swoją drogą inny artykuł -
"Kariera Michała Wołowskiego, żydowskiego konwertyty, jako przykład udanej integracji ze środowiskiem mieszczańskim Krakowa II poł. XVIII wieku" Przemysław Zarubin (* wyd. w Krakowski Rocznik Archiwalny, t. 16, 2010) (* tamże Zarubin wymienia wiele ciekawych rzeczy, równiez bogatą litertaure w przedmiocie "przechrztów", ale wypisałem teraz stamtąd ogólnie, że wśród nazwisk konwertytów spotykamy nazwiska Błoński, Bogucicki, Chęciński, Czechowski, Dobrowolski, Franecki, Janicki, Józefowski, Kościelski, Kościelnicki, Kozubowski, Krestomski, Krupiński, Kulczycki, Krzyżanowski, Krzyżański, Kwieciński, Lewandowski, Lipnicki, Majowski, Marczowski, Naborowski, Niedzielski, Nowicki, Nowomiejski, Paździerski, Rafałowicz, Rubinkowski, Szydłowski, Skotnicki, Smoliński, Szymański, Świętkowski, Trzciański, Wesołowski, Wielkodworski, Wiesiołowski, Wiśniowski, Wtorkowski, Wolski, Zakluczeński)

Roman KK

Awatar użytkownika

AUTOR TEMATU
Fronczak Waldemar
Posty: 2085
Rejestracja: czw kwie 10, 2008 10:48 pm
Lokalizacja: Łódź
Podziękował/a: 15 razy
Podziękowano: 235 razy
Kontakt:

Re: Gawędy o nazwiskach żydowskich

Post autor: Fronczak Waldemar » pt lut 01, 2013 3:03 pm

Panie Romanie
O takie właśnie informacje, polemiki i uzupełnienia proszę !!!!
To niezmiernie cenne dla poszerzania wiadomości. Im więcej bibliografii, tym lepiej dla osób zainteresowanych tematem.
Moje gawędy, jak widać gołym okiem, mają charakter publicystyczne i nie pretendują do innej kategorii. Mają wywołać temat.
Waldemar Fronczak
Po ojcu Kurp, po matce Księżak

Odwiedź : http://www.biurowaldi.pl/

ODPOWIEDZ

Wróć do „Żydzi”